Zaloguj się
Niezbędnik
Kopenhaga
9-08-2008
W Kopenhadze Hans Christian Andersen i Syrenka odeszli już w zapomnienie, a mieszkańcy miasta chełpią się teraz nowoczesnym designem, wykwitną kuchnią i ilością ciekawych butików – przekonuje się o tym Magda Klimkiewicz, zachwycona skandynawskim porządkiem.
(c) wszystkie zdjęcia Magda Klimkiewicz
Pierwsze, co uderza po przylocie do Kopenhagi, to liczba blondynek. Już na lotnisku jest ich tyle, że koledzy nie nadążają obracać za nimi głów. Potem zaskakuje porządek. Niby nic wielkiego, ale w porównaniu z londyńskim zamieszaniem robi to duże wrażenie. No i kolejne kuriozum, jeszcze przed odebraniem bagażu: szklana budka dla palaczy o wymiarach 2mx2m, ciasno wypełniona nałogowcami, którym nie przeszkadza upokorzenie i drwiący uśmiech przechodniów.
Potem jest już tylko lepiej, ponieważ okazuje się, że jest okazja skorzystać z unikalnej w Europie oferty: dwa miasta w cenie jednego. W 2000 r. po wybudowaniu mostu uważanego za dzieło sztuki inżynierskiej miasto znacznie się powiększyło i teraz tylko 20 min. zabiera dostanie się kolejką do centrum szwedzkiego Malmo.
Stolicy Danii Kopehaga znana jest głównie ze słynnej Kopenhaskiej Syrenki. Ufundowana przez browar Carlsberg w 1913 r. doznała wiele cierpień z rąk chuliganów: dwukrotnie straciła ramię i głowę, wielokrotnie została potraktowana sprayem przez „artystów”, a do tego jest uważana przez turystów za najbardziej rozczarowujący zabytek miasta. Zniechęcona przez przewodniki zdecydowałam się zostawić ją na sam koniec mojej wycieczki, a poświęcić się odkrywaniu nowej, modnej Kopenhagi.
Jest tu w czym wybierać. Ja zaczęłam, być może, nieco oryginalnie, od Vesterbro, odrestaurowanej dzielnicy pakowaczy mięsa. Obecnie jest to modne miejsce dla zainteresowanych współczesnym designem i zakupami w unikalnych butikach. Jednak niekoniecznie polecałabym wybranie się tam rodzinom z dziećmi – niektóre rejony Vesterbro są pełne sex shopów, których właściciele nie chowają asortymentu za czerwonymi kotarami. To dosyć niezwykła dzielnica czerwonych latarni, gdzie bardzo odważne erotyczne gadżety są wystawione w oknach w biały dzień, a widok narkomana wstrzykującego sobie coś w szyję nie dziwi przechodniów.
Po tak silnych przeżyciach miałam ochotę na coś bardziej klasycznego, czyli renesansową zabudowę Kopenhagi, udałam się więc do centrum. Zaraz obok dworca znajdują się Ogrody Tivoli – płatny park rozrywki z karuzelami i górskimi kolejkami, a w okresie Bożego Narodzenia świąteczny jarmark. W nocy juz sama pięknie oświetlona brama wejściowa robi duże wrażenie. Niestety w dzień krzyki dochodzące ze środka spowodowały, że miejsce to wydało mi się bardziej stosowne dla szkolnych wycieczek i rodzin z dziećmi.
Inne
Kiermasz książek
30-11-2008
Muzyka
Piątki z Dj Batima
28-11-2008
Inne
Foxestate i PKO Bank Polski zapraszają na darmowe seminarium
16-12-2008
Muzyka
Galowy Koncert Świateczny
13-12-2008 - 14-12-2008


