Zaloguj się
Niezbędnik
Kopenhaga
9-08-2008
Zauroczona mieszkańcami poruszającymi się wszędzie na rowerach, często wożącymi małe dzieci w mini przyczepach, postanowiłam pójść za ich przykładem. Rower to najbardziej efektywny sposób na zwiedzenie miasta. W centrum Kopenhagi jest około 2 tys. rowerów działających na zasadzie wózka w supermarkecie i dostępnych dla wszystkich od maja do października. Zaopatrzona w mapę z informacji turystycznej wyruszyłam na poszukiwanie kilku dla mojej małej grupy, odwiedzając wszystkie przystanki, gdzie mieszkańcy mają obowiązek je odstawiać. Po godzinie udało nam się znaleźć jeden, zepsuty…
Na szczęście Kopenhaga jest także miastem, które łatwo zwiedzić na piechotę, ponieważ wszystkie miejsca warte zobaczenia znajdują się względnie niedaleko od siebie, na sąsiednich wyspach.
Minęłam Stroget, najdłuższą ulicę zakupową bez ruchu samochodowego w Europie, Bibliotekę Narodową z czarnego granitu zwana przez to Czarnym Diamentem, kanały wypełnione kolorowymi barkami oraz starą giełdę z unikalnie skręconą iglicą w kształcie aligatorów. W końcu doszłam do Christianii, znajdującej się na jednej z wysp.
Wolne Miasto Christiania to dzielnica Kopenhagi posiadająca status niezależnej społeczności, zamieszkana od 1971 roku przez hippisów, squatterów i osoby reprezentujące szeroko pojętą kulturę alternatywną. Jednak na pierwszy rzut oka widać, że komercja już dawno zawitała w to miejsce wraz z turystami chętnie odwiedzającymi te zakazane i niegdyś niebezpieczne rejony. Ulica Pusher, najbardziej znany rejon Christianii, gdzie panuje zakaz filmowania i robienia zdjęć, to miejsce znane z nieukrywanej sprzedaży oraz zażywania miękkich narkotyków. Kolejne władze próbują zrobić z tym porządek, lecz wszystkie ich działania skazane są na porażkę. Jednak Duńczycy nie są takim czystym i uporządkowanym krajem, jak mi się na początku wydawało...
Po tej odrobinie alternatywy chętnie powróciłam do turystycznego nowego portu Kopenhagi. Nyhavn to malownicze połączenie kolorowych domów z jeszcze bardziej kolorowymi barkami oraz pełnymi turystów kawiarniami i restauracjami. Jeśli jest chłodno, kelner zaproponuje koc, którym można się owinąć i w miłej atmosferze spędzić wieczór przy kuflu lokalnego Carlsberga oraz kilku porcjach smorrebrod. Jakkolwiek dziwnie by się to danie po duńsku nie nazywało, po polsku jest to po prostu otwarta kanapka na żytnim chlebie. Niegdyś uważana za pożywienie starszego pokolenia, od kilku lat jej odnowiona wersja przeżywa prawdziwy renesans i dziesiątki jej odmian podaje się w trendy knajpach.
To właśnie z modnymi i pięknie zaprojektowanymi barami i różnego rodzaju lokalami Kopenhaga chce być kojarzona. Duńczycy przykładają dużą wagę do wzornictwa użytkowego i dało się to zauważyć we wszystkich lokalach, które odwiedziłam. W każdym było coś oryginalnego i kompletnie unikalnego. Arne Jacobson to projektant, którego nazwisko pojawia się najczęściej w przewodniku. Warto odwiedzić hotel Radisson SAS przy dworcu, żeby zapoznać się z jego pomysłami z lat 60-tych. Jeden rzut oka wystarczy, żeby rozpoznać znane kształty, z których czerpią współczesne projekty i zrozumieć, dlaczego Arne jest otoczony kultem.
Weekend w Kopenhadze i Malmo to jednak za krótko, żeby na spokojnie poznać wszystkie uroki tych miast. Niestety trzeba w tych okolicznościach dokonywać trudnych wyborów. Jeśli podobnie jak mnie nie wystarczy czasu na Syrenkę, to jest jeszcze jedna szansa: na lotnisku. Może nieco mizerna, ale przynajmniej można wykonać szybko zdjęcie tego symbolu Kopenhagi, od którego mieszkańcom nie będzie się łatwo uwolnić.
Jeśli na tej stronie widzisz błąd, napisz do nas
Bądź pierwszą osobą, komentującą ten artykuł. Zacznij dyskusję na temat tego artykułu
Muzyka
The Music Emotions
30-01-2009
Muzyka
Polski Sylwester
31-12-2008
Muzyka
Sylwester Partyzany w N22
31-12-2008
Kultura
Cold War Modern: Design 1945-1970
29-12-2008 - 11-01-2009
Ważne daty
Lepsze warunki pracy dla polskich pracowników!
7-02-2009


