Change language

Polonia u psychoterapeuty

29-08-2008

Czy pamiętacie swoje obawy tuż przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii? Dlaczego zdecydowaliście się na tak wielką zmianę, jaką jest życie na obczyźnie z dala od chodnika, po którym codziennie chodziliście? Okazuje się, że motywacje wyjazdu z Polski, oczekiwania, jakie wiążemy z krajem, do którego migrujemy oraz niepokój, jaki towarzyszy tej zmianie jeszcze przed przekroczeniem granicy – determinują nasze zachowania, działania i samopoczucie już tu, na miejscu.


Jednym z problemów Polaków jest zaniżone
lub zawyżone poczucie własnej wartości

Małgorzata Mrozińska

Do takich wniosków dochodzę na podstawie rozmowy z Krystyną Walewską – Huseynov, polską psychoterapeutką praktykującą w Londynie. Młodzi, wykształceni przedstawiciele tzw. Nowej Emigracji szukają u niej pomocy ponieważ, jak mówi: „są przemęczeni, sfrustrowani, rozczarowani realiami życia w Wielkiej Brytanii, wstydzą się realizować swoje cele, czują, że nie są na właściwym miejscu, ale nie wiedzą, co z tym fantem zrobić lub boją się, że jeśli coś zmienią, to poczują się jeszcze gorzej”.

„Jedną z najsilniejszych emocji, która hamuje, a nawet paraliżuje człowieka przed działaniem, jest strach. Osoba, która decyduje się na emigrację, ma z nim do czynienia na każdym kroku. Niepokój przed nowym pojawia się już w momencie podejmowania decyzji o wyjeździe. Wsiadając do samolotu, tracimy całe poczucie bezpieczeństwa pochodzące ze statusu, jaki wytworzyliśmy przez lata, uczestnicząc w życiu społecznym w Polsce. Są osoby, dla których jest to czynnik energetyzujący, ale są też i takie, które wpadają w spiralę lęku” – mówi Walewska – Huseynov i obrazuje swoje słowa przykładem: „Po lądowaniu prawie każdy nowo przybyły zatrzymuje się zazwyczaj u kogoś znajomego z Polski. Wielu z nich zostaje już w tak zastanym układzie, ponieważ zaspokaja on ich potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Jest ona tak silna, że skazuje niektórych na życie pod jednym dachem z osobami, na widok których w rodzinnym mieście przeszliby na drugą stronę ulicy.”

Innym częstym problemem, z którym psychoterapeutka spotyka się u swoich pacjentów, jest zaniżone lub zawyżone poczucie własnej wartości. To pierwsze wynika na przykład ze słabej znajomości języka angielskiego. Braki językowe sprawiają, że Jan Kowalski nie może wyartykułować swoich potrzeb lub opinii po angielsku, czy choćby zażartować jeśli ma na to ochotę. Czuje się więc gorszy od osób, które swobodnie komunikują się w obcym języku. W zależności od swojej osobowości, i priorytetów Jan Kowalski albo wyznaczy sobie za cel poznanie lub udoskonalenie języka i będzie do niego konsekwentnie dążył, albo zacznie unikać stresujących go sytuacji.

Zdaniem Walewskiej – Huseynov pierwsze rozwiązanie wybierają głównie osoby, które mają pewną wizję siebie w Wielkiej Brytanii. Jeśli są tutaj, żeby rozwijać karierę lub ułożyć sobie życie w międzynarodowym otoczeniu, to doskonalenie języka jest dla nich koniecznym środkiem do celu.

Drugie wyjście jest typowe dla osób żyjących z dnia na dzień, o mało skonkretyzowanych planach na przyszłość. Obniżone poczucie własnej wartości zamyka w polonijnych enklawach również osoby wykształcone, kulturalne i ambitne.

Stało się tak w przypadku Moniki (32), przez 12 lat warszawianki. „Od zawsze chciałam pożyć w Londynie, jednak ciągle wydawało mi się, że nie dam sobie rady, że nie znam dostatecznie języka. Wreszcie postanowiłam to nadrobić. Przez dwa lata brałam prywatne lekcje na zasadzie konwersacji, a w weekendy sama ćwiczyłam gramatykę. Wreszcie wzięłam bezpłatny, roczny urlop w pracy i zdecydowałam się zaryzykować…” – mówi Monika.

Zatrzymała się u znajomego ze studiów. Wraz z dziesięcioma innymi Polakami wynajmował dom w piątej strefie południowego Londynu. Wszyscy pracowali na budowie. „Zakochałam się w jednym z nich, Bartku i w rezultacie zostałam w tym domu przez sześć miesięcy. Pracowałam w lokalnym barze tureckim za minimalną stawkę. Moi współlokatorzy właściwie nie ruszali się z domu po pracy – zamiast wyprawy do centrum Londynu, z jaką kojarzyło im się wyjście do teatru – woleli grilla i piwo” – wspomina Monika. Samotne zwiedzanie miasta przerażało ją. „Nie wiem co bym zrobiła, gdyby ktoś zaczął zaczepiać mnie w autobusie. Bałam się poruszać po dzielnicy, w której mieszkałam. Nie czułam się w niej bezpiecznie” – mówi Monika.

2   >

Ostatnio dodane wydarzenia

Inne
Kiermasz książek
30-11-2008

Muzyka
Piątki z Dj Batima
28-11-2008

Inne
Foxestate i PKO Bank Polski zapraszają na darmowe seminarium
16-12-2008

Muzyka
Galowy Koncert Świateczny
13-12-2008 - 14-12-2008

Kultura
Spotkanie z Jerzym Owsiakiem w Londynie
5-12-2008

O nas  |  Często zadawane pytania  |  Regulamin korzystania z serwisu  |  Polityka ochrony prywatności  |  Reklama  |  Skontaktuj się z nami  |  Linki z Polotem